entuzjastycznie, czasem o internecie
Kategorie: Wszystkie | archiwum
RSS
wtorek, 08 lipca 2008

Natrafiłem dziś na przeuroczy komunikat prasowy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W tymże komunikacie Mikołaj Skorupski - rzecznik ZUS - szeroko elaboruje swoją radość z posiądnięcia bloga:

"Takiej formy komunikacji brakowało nam wszystkim[...]. W pismach wysyłanych przez ZUS do klientów nie sposób wszystkiego wyjaśnić prostym językiem, a takie kanały komunikacji jak gazetka "ZUS dla Ciebie" siłą rzeczy mają ograniczoną objętość i nie wszystkie wyjaśnienia udaje się tu zmieścić. [...] "Blog Rzecznika ZUS" jest więc swoistym wortalem tematycznym poświęconym zagadnieniom z zakresu ubezpieczeń społecznych [...].
Zdecydowałem się na taką formę kontaktu, by ułatwić wszystkim naszym klientom korzystanie z usług ZUS i przekonać Państwa, że nie jest to wcale takie skomplikowane, a nasza instytucja nie jest taka zła, jak się o niej mówi."

A jednak, okazuje się, że instytucja jest zła, głupia, wystawia się na śmieszność i pokazuje, że korzystanie z internetu jest dla ZUSu zbyt skomplikowane.

Żeby nie było - bardzo się cieszę, że kolejne firmy/urzędy widzą sens w blogowaniu i bliższym kontakcie z klientami. Ale poziom żenady zaprezentowany przez ZUS jest zupełnie niegodny instytucji, którą przecież było stać na zafundowanie architektonicznego potworka w każdym mieście powiatowym.

Po kolei, najpierw sam blog:

  • link z komunikatu o starcie bloga prowadzi do takiej strony:
  • Blog ZUS - FAIL!
     widoczny na niej link prowadzi niestety w to samo miejsce
  • sam blog udało mi się znaleźć pod zupełnie innym adresem

Trudno w ogóle tego potworka nazwać blogiem - nie ma możliwości dodawania komentarzy, brakuje RSS, to zwykła lista artykułów opublikowanych w odwrotnym porządku chronologicznym. Nie ma wcale mowy o reklamowanym ustami rzecznika "kontakcie z klientami". Beznadzieja, zwłaszcza przy wszechobecności zupełnie darmowych, łatwych do zainstalowania i skonfigurowania enginów blogowych. 

Zapewne pan rzecznik zorientował się w kulawości technologicznej in-housowego rozwiązania i bloga wyoutsourceował:

Bliźniacze dzienniki założone zostały także w popularnych portalach internetowych, m.in. na Onet.pl, Interia.pl i Salon24.pl.

Takie postępowanie jest złe. I to nawet nie dlatego, że "rozmnażanie" bloga rozwadnia jego zawartość merytoryczną i blokuje  wymianę informacji pomiędzy komentatorami poszczególnych klonów. Znacznie gorsze jest to:

ZUS - było nie było instytucja państwowa - w sposób nieprzejrzysty wybiera sobie media, w których publikuje swoje treści. Pal licho, że nie wybrał Blox.pl (drugiej platformy blogowej w Polsce), chodzi o to, że rzecznik i zatrudniające go państwo tworzą teraz treści, które zwiększają oglądalność (i co za tym idze zarobki) komercyjnym podmiotom. Zresztą media te ochoczo zarabiają na świeżutkim blogasku:

  • http://rzecznikzus.blog.onet.pl reklamuje jakąś imrezę firmowaną przez PZU:
  • Onet Blog Rzecznika ZUS FAIL
  • http://rzecznikzus.salon24.pl poleca telewizory Samsunga (też polecam, bardzo dobre):
  • Blog Rzecznika ZUS Salon24.pl FAIL
  • http://rzecznikzus.blog.interia.pl/ (jeszcze?) niczego nie reklamuje, ale jest równie brzydki jak ten na ZUS.pl
  • Czy pan rzecznik jest przy zdrowych zmysłach? Czy to ktoś robi mu paskudny kawał? Dlaczego pozwala obwieszać "swoje" blogi reklamami? (Uwaga, populistyczny argument) Co z tego mają miliony ubezpieczonych? (koniec populizmu).

Chociaż w sumie, te blogi nawet nie należą do ZUS czy jego rzecznika. Pobieżna lektura regulaminów przynosi takie kwiatki jak np. ten:

Użytkownik udziela Salon24 bezpłatnej licencji na publikowanie fragmentów bloga w innych serwisach internetowych, promujących Salon24.

Jakim prawem owoce pracy rzecznika ZUS (przypomnę, opłacanego z krwawicy naszych składek, akcyz i podatków) są licencjonowane właścicielom Salonu24 dla użytku komercyjnego? Dlatego, że ktoś nie umie sobie bezpłatnego Wordpressa czy Drupala postawić we własnej domenie? Bo wersji spiskowej, że tu chodzi o promocję S24 nie biorę pod uwagę.

Panie Mikołaju, proszę nie robić prezentów komercyjnym serwisom. Jestem pewien, że można skupić się na prowadzeniu jednego, sensownego bloga w domenie ZUS.pl. Jeśli w urzędzie brakuje informatyków do porządnego wdrożenia mechanizmu blogowego, to proponuję wejść w kontakt z jakimś studentem informatyki, załatwi sprawę za przysłowiową flaszkę.

poniedziałek, 16 czerwca 2008
Wreszcie mam coś oryginalnego do powiedzenia, więc odkurzam blogaska. Pół zeszłego tygodnia spędziłem na tzw. bywaniu, spijałem miód z ust różnych prelegentów, podjadałem kanapeczki i w ogóle się wykonferencjonowałem za pół roku z okładem. Kolejno obskoczyłem: TMT.Communities, KreoAulę, oraz społecznościowy Bootstrap - wywołało to u mnie konieczność podzielenia się wrażeniami z moimi wszystkimi pięcioma czytelnikami (Mamo, pozdrawiam!). Nie będę się wdawał we flejmy, które możecie sobie poczytać gdzie indziej (linki niżej), może wywołam nowe ;-).

TMT.Communities
Duże nadzieje miałem wybierając się tam (udział człowieka z Techcruncha i Maćka Popowicza z Naszej-klasy, obiecująco wyglądające zapowiedzi współpracy z blogerami, rozumiecie...). Rzeczywistość skrzeczała tu i ówdzie niestety.
Nie mam nic przeciwko promowaniu inwestycji MCI (święte prawo gospodarza) czy też opowieściom o kilkunastu serwisach giełdowych (jw). Nie boli mnie też specyficzny styl Michała Fabera, który często gęsto odpływał w świat swoich osobistych przygód z internetem.
Trochę pod prąd opiniom, które przeczytałem przez weekend, uważam że udział "blogerów" był niepotrzebny, a zwłaszcza w takiej formie. Próba zachowania balansu między "krawaciarzami" a (brrr) "ibergikami" nie mogła skończyć się dobrze. Panel w postaci pięciu czy sześciu facetów za stołem, mających max po kilka minut na wygłoszenie swoich kwestii + drugie tyle komentatorów z kanapy wywoływanych od czasu do czasu przez prowadzącego imprezę to nie jest dobry przepis na dyskusję. Do tego przydługie prezentacje zabijają zainteresowanie widowni.
Żeby nie było, że niekonstruktywnie narzekam - rok temu byłem na konferencji poświęconej z grubsza temu samemu tematowi, a mianowicie na NextWeb 2007. Tam scena należała do managerów kierujących emocjonującymi projektami (Netvibes, Digg, OpenId...) lub prezentujących swoje startupy (Respectance, Zyb, Mobiluck...), a rolę komentatorów w loży szyderców pełniło duo "krawaciarz" Jeff Clavier i "bloger" Marc Canter. Schemat: 15 minut prezentacji, 15 minut dyskusji z komentatorami + pytania z sali działał tam świetnie i jest wg mnie optymalny.
Gdybym był człowiekiem z widowni, to byłbym wielce zadowolony z takiego przeniesienia akcentów, że to "twórcy" społeczności (których nie brakowało - nasza-klasa, przeznaczeni, pytamy.pl, blip, monetto, crowdstorm, panowie od gier mmorpg, wreszcie niżej podpisany) opowiadają o swoich kejsach i własnych egzitach, a eksperci z funduszy to komentują, wskazują błędy i oceniają wyniki. Może następnym razem?
No i te teksty o kanapie za 30 koła bardzo słabe, przeliczyłem sobie to na cenę za metr bieżący kanapy i wyszło, że jestem właścicielem bardziej ekskluzywnego mebla (zainteresowanych zapraszam, można posiedzieć i popykać ze mną na Xboksie).
Dosyć o organizacji, trochę o tym co widziałem i słyszałem (w punktach, hehe):
  • nie podzielam zachwytów nad prezentacją prawników z CMS Cameron McKenna.
    • (spiskowa teoria dziejów on) Uważam, że eksponowanie przez nich kwestii związanych z ochroną dóbr osobistych to nakręcanie histerii typu amerykańskiego, gdzie każdy sądzi się z każdym o wszystko. Korzystają na tym głównie prawnicy, a tracimy wolność słowa (spiski off).
      • Większość domniemanych naruszeń dóbr osobistych w internecie dotyczy przecież nicków, a nie osób, reszta to głównie nawalanki w polityków (no cóż, cena pełnienia funkcji publicznych) i różne firmy (ale to święte prawo konsumenta, amirite?).
    • Martwi mnie, że zupełnie pominięto zupełnie podstawową dla istnienia serwisów składających się z User Generated Content sprawę praw autorskich.
      • Usunięcie użytkownika obrażającego innych żadnemu przedsięwzięciu nie zaszkodzi, a celnie wymierzone żądanie zdjęcia treści może zabić każdy serwis z filmami, przepisami kulinarnymi czy nawet statusami (#blipafera?).
    • W ogóle można te pół godziny opowiadania prawa zastąpić slajdem: "nie zaczynaj działalności bez dobrego regulaminu". Dla mnie to oczywiste, ale pewnie jestem dziwny.
  • Zagraniczny gość opowiedział o tym, że na Zachodzie też jest internet i Twitter
  • Czy to, że przedstawiciel Intel Capital powiedział (cytuję z pamięci) "nie ma sensu być piątą siecią społeczną" oznacza, że już nawet inwestorzy nie wierzą w Grono?
  • Zaniepokoiło mnie zupełne zignorowanie przez człowieka z Belysio megakonkurencyjnego otoczenia dla usług komórkowo-społecznościowych. Rozumiem, że WWDC było zaledwie dwa dni wcześniej, ale pojawienie się na rynku zestawu iPhone 3G+GPS+MobileMe+SDK to gwarantowany ból głowy dla kogoś, kto inwestuje w komórkowe społeczności.
  • Reszta mnie jakoś nie oburzyła, nie wiem czy to dobrze czy źle
  • W sumie najlepszym momentem było to, jak Hazan opowiadał o Pytamy.pl, jak już pisałem wyżej - wolałbym wysłuchać szerszej prezentacji na temat tego serwisu.
Inne (znacznie szybsze) relacje:
KreoAula
Wreszcie coś ciekawego pod szyldem Auli (do tej pory mnie one zdecydowanie nie kręciły). Fajnie, że na widowni faktycznie byli designerzy i ludzie odpowiedzialni za wygląd serwisów. Szkoda tylko, że panel został zdominowany przez dyskusję na temat ustalania definicji sztuki i usability tudzież rozważania o wyższości jednego nad drugim.
Prezentacje były bardzo ciekawe, mam też kilka błyskotliwych przemyśleń dotyczących pierwszej z nich (autorstwa Marka Kasperskiego) :
  • nie wierzę w heat mapy i nie podzielam entuzjazmu dotyczącego ich stosowania
  • w ogóle nie wierzę w wyniki, które pokazują
    • taka heatmapa to ciężki skrypt, który wydłuża czas ładowania strony, a czasem w ogóle nie ładuje się do końca
    • w międzyczasie user zdąża sobie osiem razy kliknąć w cokolwiek na stronie
      • w szczególności na tekstowe linki, które ładują się szybciej niż obrazki (czy to może tłumaczyć fantastyczną klikalność obrazków pokazaną na slajdach?)
      • im user lepiej zaznajomiony z serwisem, tym szybciej klika do interesujących go treści i tym bardziej omija go skrypt heatmapy
    • sam czasem używam heatmap i pokazywane przez nie CTRy tylko z grubsza pokrywają się z tym, co widzę w statystykach serwisu
  • bladoniebieski i (chyba?) bladoróżowy, nieczytelny tekst prezentacji rzucanej w oświetlonym pomieszczeniu jest cholernie nie ok. To już chyba zagadnienie z tematu "dostępność", a nie "usability", ale kaman, oczy mam tylko jedne.
Polecam też:
Bootstrap
Mało brakowało, a bym nie trafił (grzecznie czekałem na wszystkich na Chłodnej 25). Ponarzekam trochę:
  • nie było "Windą na Bootstrap"
  • prezentacja prawnicza znów skupiona na ochronie dóbr osobistych i danych osobowych, a nie na prawach autorskich
  • zabrakło czasu na więcej pytań z sali ;-(
Reszta była już zdecydowanie OK, ze wskazaniem na świetną bootstrapową publiczność, która jakimś cudem nie wyglądała na znudzoną czy zaspaną (pomimo nieludzkiej pory). Marcin Jagodziński leciał trochę Michałem Faberem i m.in. opowiadał o swoich ciężkich przejściach z regulaminem pewnego forum lotniczego (wg mnie jest on bardzo rozsądny, po prostu Marcinowi nie trafiają się unikalne zdjęcia i zazdrości).
Zaimponowało mi ciepłe przyjęcie GoldenLine, reprezentowanego przez Arvinda Juneję - w nieznany mi sposób ten serwis wyrobił sobie bardzo pozytywny wizerunek. Nawet istnienie w jego obrębie forów o przysłowiowej dupie Maryny nie powoduje, że GL osłabia swój aspiracyjno-biznesowy sznyt (a Gazecie się oczywiście oberwało, że u nas biją Żydów i Polaków ;-).

Więcej na temat:

Nie będę się ładował w jakieś porównania, każda impreza miała inny charakter. Zabawne, że wszędzie spotkałem z grubsza te same osoby ;-)
środa, 02 kwietnia 2008

Krótko. Byłem w Krakowie na GrillIT 7.0. Zaproszono mnie do opowiedziania paru słów o trollingu - poniżej to co pokazałem (trochę brakuje objaśnień do poszczególnych slajdów - to ledwie hasła, które służyły mi do naprowadzenia się na temat):

I jeszcze wrażenia (w znowu modnych punktach ;-):

  • Kraków jest nadal OK, tylko to coś przed dworcem wolałem w formie dawnej dziury w ziemi
  • lokal typu "klimatycznego" (zimnoklimatycznego ;), bez wifi, coś też kapało na mnie z sufitu. Chociaż lepsze to niż jakaś anonimowa sala konferencyjna albo knajpa z obrusami na stołach
  • pierwsze dwie prezentacje były o szkołach/kursach reklamy internetowej
  • potem sobie pogadałem, gubiąc kilka razy wątek i siorbiąc piwsko (wewnątrz było trochę napalone, moje gardło niezwyczajne ;-)
    • zaskoczyło mnie wyraźne zainteresowanie publiczności tematem
    • i obecność ekipy Onetu, która ni stąd ni z owąd zapragnęła dowieść wyższości onetowych for nad gazetowymi (which is comparing apples to oranges)
  • Potem było ciekawiej, czyli panel dyskusyjny. Swoje reprezentacje wystawiły Interia (w osobie Stanisława M. Stanucha), Gazeta (Siwa & ja), Onet (Marcin Kociuba) i związany z organizatorem Blogator (Katarzyna Cyran)
    • wyszły nam spore różnice w traktowaniu funkcji społeczności i co za tym idzie sposobu pracy z nimi pomiędzy Onetem a resztą świata. Nikt nikogo nie przekonał, ale przynajmniej można było sporo się dowiedzieć
    • proponowane przez moderatora tematy były wyjątkowo OK, fajnie że nie oczekiwano od nas tłumaczenia oczywistości albo gadania o bzdetach
  • Oprócz tego poznałem osobiście Popydo, Aliena i zapewne jeszcze kilka osób, o których w tym momencie nie pamiętam bo padam już z nóg
Dobranoc (aha, szczegółowsze relacje zapewne będą polinkowane gdzieś stąd).
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19