entuzjastycznie, czasem o internecie
Kategorie: Wszystkie | archiwum
RSS
środa, 17 września 2008

Wieki nie pisałem, ale akurat zbiegło mi się kilka tematów-koników: cyfrowa dystrybucja, konsole do gier, Guitar Hero, Metallica, piractwo, aktywność społeczności internetowych. Towarzyszące premierze Death Magnetic problemy mogą w przyspieszonym tempie odesłać płyty CD na emeryturę.

Tytułem wstępu: jak zapewne wiecie, 10 września wyszła najnowsza płyta grupy Metallica. Znani dotychczas z mocno niefajnego podejścia do internetu muzycy tym razem postarali się o sympatię internautów - cała płyta była (jest?) dostępna do odsłuchania z oficjalnej strony, teledysk do "The Day That Never Comes" zadebiutował na YouTube (tam też Metallica przeprowadziła niegłupi konkurs) a Lars Ulrich nawet się nie skrzywił na wieść o tym, że płyta wyciekła do sieci w pierwszych dniach września.

Muzycznie album daje radę, można nawet zaryzykować twierdzenie, że to najlepsza płyta zespołu od czasu "...And Justice for All". Wszystko było by super, gdyby nie ...Guitar Hero.

(dla niezorientowanych: Guitar Hero 2 i 3 to główne powody mojego chronicznego niewyspania tudzież niebywałej zwinności palców)

Posiadacze Xboxów 360 i PlayStation 3 mogą do swojego Guitar Hero 3 dokupić całą Death Magnetic (poszerzoną o 1 bonus track) za równowartość ok. 18$ (czyli w cenie edycji CD). To bardzo fajna propozycja, zwłaszcza że wywijanie na plastikowym wieśle generalnie rządzi. No i dostajemy płytę w lepszej jakości niż jakieś tam ściągnięte z sieci mp3.

A z jakością jest poważny problem. Audiofile (do których się nie zaliczam) i niektórzy fani Metalliki narzekali na fatalną postprodukcję płyty. Death Magnetic w procesie masteringu została bardzo poważnie przygłośniona, co spowodowało że dźwięk został przesterowany, słychać licznie zniekształcenia, zamiast sekcji rytmicznej jest ściana hałasu. Wszystko wskazuje na to, że producenci krążka postanowili wygrać Loudness War przez nokaut.

Broken, Beat & Scarred - wersja z CD

Tak wygląda utwór "Broken, Beat & Scarred" w wersji zawartej na oryginalnej płycie CD (podgląd z programu Audacity). Widać wyraźnie, że dźwięk jest przesterowany - nie mieści się w skali, brakuje mu dynamiki (wciąż pełna głośność, zero ciszy) 

(W skrócie o Loudness War - głośniejsza muzyka jest postrzegana jako lepsza, stąd dążenie producentów do zwiększenia głośności nagrania. Ma to fatalny wpływ na jakość dźwięku, bo zmniejsza się dynamika a najgłośniejsze fragmenty są upstrzone charczeniem, klikaniem i innymi wynalazkami znanymi miłośnikom mp3 128kbps. Czarna płyta Metalliki była jednym z pierwszych albumów wydanych w tej manierze).

I tu wracamy do jakości tego, co kupili maniacy Guitar Hero. Ze względu na specyfikę gry, jej twórcy skorzystali ze źródłowych nagrań, gdzie każdy z instrumentów znajduje się na osobnej ścieżce. W ten sposób do gry trafilły piosenki nietknięte ciężką ręką producentów Metalliki, co ujęło im średnio po 10dB (czyli są ok 2x cichsze od CD). Wystarczyło kilka dni, żeby w internecie zaroiło się od informacji, że wersja konsolowa brzmi znacznie lepiej niż CD, ba - nawet lepiej niż limitowana edycja pięciu płyt LP (które zawierają ten sam dźwięk co nieszczęsna wersja CD).

Broken, Beat & Scarred - wersja z GH3  

Powyżej zapis TEGO SAMEGO utworu, dostępnego w grze Guitar Hero 3. Głośność jest mniejsza, ale nie ma miejsc, gdzie dźwięk osiąga koniec skali (tam słychać zniekształcenia) a dźwięk ma większą amplitudę. 

Jeszcze kilkanaście lat temu można było co najwyżej zagryźć zęby i z fanbojskim uporem wsłuchiwać się w podkręconej do końca skali czarnej płycie. Natomiast w XXI wieku fani muzyki mają dostęp do aplikacji pozwalających czarno na białym pokazać niedostatki wciskanego im produktu. Co więcej, mają też narzędzia nacisku, dzięki którym mogą wydawcom pokazać swoją opinię. Mamy idące w setki postów wątki na poświęconych Metallice forach, petycję o wydanie zremasterowanej wersji Death Magnetic a trackery pękają w szwach od kolejnych torrentowych releasów płyty wyciągniętej z Xboxa i zapisanej w bezstratnym formacie FLAC. W ogródku wydawcy robi się gorąco, inżynier dźwięku już profilaktycznie wyskoczył z oświadczeniem, że on już dostał tak przesterowane dźwięki do miksowania.

Cały ten szum ma sens - nawet moje ucho profana wychwytuje znaczącą różnicę na korzyść edycji z GH3. Co prowadzi do kilku wniosków:

  • zupełnie nie warto kupować najnowszej płyty Metalliki, bo nawet w audiofilskim sprzęcie będzie pierdzieć i charczeć
  • tylko posiadacze GH3 na Xboxa 360 lub PlayStation 3 dostają pełnowartościowy produkt
  • każdy kto dysponuje Xboxem, niezłą kartą dźwiękową i opensourceowym Audacity jest w stanie wyprodukować sobie lepszą wersję Death Magnetic od tej, która leży w sklepie
  • jak ktoś nie ma konsoli, to jedyną możliwością na cieszenie się porządnym brzmieniem jest ściągnięcie sobie torrenta
  • dystrybucja muzyki na fizycznym nośniku jest kiepskim pomysłem - nie ma żadnej możliwości naprawienia ewidentnej wpadki (do digital download mogę sobie wyobrazić ściągnięcie "patcha" poprawiającego brzmienie)
  • zamiast kupować coraz gorzej realizowane płyty CD, lepiej wejść w muzykę grywalną - jesienią pojawią się Guitar Hero:World Tour i Rock Band 2, oznacza to mnóstwo świetnej gitarowej muzyki do pogrania i posłuchania.

 

Edit: Znalazłem klip wideo, który pokazuje o co biega nawet największym niedowiarkom. Jak to ktoś napisał w komentarzach: "It's sad that you can hear a notable difference on a YouTube(!) video..."