entuzjastycznie, czasem o internecie
Kategorie: Wszystkie | archiwum
RSS
czwartek, 15 października 2009

(notka raczej rozrywkowa)


Otóż bawiłem się sugestiami wyszukiwania podsuwanymi mi przez Google. Nie jest to żadna nowość - ot, sprytny skrypt, który podgląda co wpisujemy i podpowiada najczęstsze zapytania zaczynające się od liter, które wpisaliśmy. Zapewne Google trochę przy tym grzebie - sami przyznają, że wycinają z sugestii porno, przekleństwa, nienawiść i przemoc - ale i tak warto popodglądać co też wpisują w okienko wyszukiwarki inni ludzie (cóż jest ciekawszego od podglądania bliźnich?).

Zastanowiło mnie szczególnie, jak zmienia się korzystanie z wyszukiwarki wraz z wiekiem użytkowników. Czego szukają młodzi, czego starsi? Jakie pytania zadają? Co ich dręczy? Intelektualnie zapłodniło mnie blipnięcie ^emes.a o zainteresowaniach trzynastolatek, "badania" przeprowadziłem wpisując proste frazy w wyszukiwarkę. Nie roszczę sobie żadnej "naukowości", po prostu pobawiłem się wyszukiwarką. Jeśli jesteście zainteresowani, co też chodzi po głowie siedmio-, szesnasto- i pięćdziesięciopięciolatkom - zapraszam do kliknięcia w "czytaj dalej".


PS. Tak, wiem, ostatnio obiecałem napisać notkę na temat anonimowości. Może następnym razem ;)

wtorek, 18 sierpnia 2009

Okazało się, że temat dwóch poprzednich wpisów trafił na żyzną glebę sezonu ogórkowego i wydał w papierowej gazecie dosyć obfity plon w postaci kilku tzw. folołapów. Zachęcam do ich lektury, oto one:

Jacek Żakowski - "Większość przeciw chamstwu"

Pierwsza manipulacja jest od razu w tytule - autor swoje tezy podpiera opinią publiczną, która według niego wyraziła się w internetowej sondzie przy artykule - większość głosujących wskazało rację Jacka Żakowskiego. Nie będę rozpisywał się tu na temat tego, czy 1500 głosów to mało czy dużo (mało), czy z takiego "badania" można wyciągać wnioski (nie można), znacznie ciekawsze jest co redaktor sobie do wyników domalował, oddaję mu głos:

W głosowaniu wzięło udział 1,5 tys. internautów. W dyskusji na forum Gazeta.pl i Wyborcza.pl było niespełna 300 wpisów, a liczni forumowicze wpisywali się wielokrotnie. Te liczby powinny dać właścicielom i redaktorom portali do myślenia. Bo okazuje się, że spór nie jest między internetem a tradycyjnymi mediami, tylko między internautami, których większość jest zaniepokojona skalą chamstwa, a mniejszość (w tym redaktorzy) go broni. Co więcej, okazuje się również, że zdecydowana większość (około 90 proc.) osób mających wyrobione zdanie i głosujących w sondażu nie wchodzi na fora.

Być może jestem już zmęczony i czegoś nie łapię, ale to się w ogóle kupy nie trzyma. Jeśli zbliżonej klasy wnioskowanie można znaleźć w gazetowych komentarzach do sondaży politycznych to nie dziwię się, że coraz mniej ludzi kupuje prasę.

Passus o cenzurze to zupełne kuriozum - według Jacka Żakowskiego to co teraz robią moderatorzy gazetowych for to cenzura i zamordyzm (i domaga się zniesienia tego ucisku), proponuje w zamian "redagowanie". W sąsiednim zdaniu definiuje cenzurę jako przymus narzucony przez państwo, a redagowanie jako przynależną redakcji wolność do niepublikowania. Czyli po żonglerce liczbami mamy żonglerkę terminami, "cenzurze" przeciwstawiana jest "różnorodna polityka rozmaitych redakcji". Front Jedności Narodu!

 

Dariusz Kortko - "Internauci, do roboty!"

Redaktor naczelny śląskiego wydania GW w 2009 r. uważa, że w poniedziałek internauci nie mają nic lepszego do roboty niż dyskutować o wydarzeniach które miały miejsce w dniach, kiedy papierowa gazeta się nie ukazuje. Sorry - dyskutowali o nich w piątek, sobotę i niedzielę.

Sam artykuł nawet dosyć zabawny, nieźle pokazuje co naczelny sądzi o najwierniejszych odbiorcach swojej gazety. Takich, którzy ją czytają, dyskutują na temat artykułów, mają swoje zdanie. Zabrakło tylko znanej z Dziennika propozycji całusa.

PS. Na koniec próba wejścia w internetowe kombatanctwo z "cynglem Michnika", jednak nikt nie dał faka (chyba trzeba się jednak bardziej postarać). #fail

 

Jan Hartman - "Sieć to ostra jazda!"

Cieszę się, że mądre głosy (profesor z brodą!) też się przebijają do gazetowej dyskusji. I to nie dlatego, że prof. Hartman pisze coś, z czym się zgadzam - po prostu przyjemnie się czyta tekst, którego autor nie ma czytelników za głupszych od siebie.

 

Mnóstwo linków do publikacji internetowych na temat dyskusji o chamstwie można znaleźć pod wcześniejszymi wpisami, brakuje tam jednego ważnego - powinienem go sobie wydrukować i mieć obok szklanki wody przy następnej radiowej dyskusji (jeśli jeszcze jakiekolwiek radio odważy się mnie zaprosić ;-)

+ odnotowuję jeszcze pojawienie się akcji z cyklu "przykleja się agencja interaktywna do okrętu i woła płyniemy!". nie kupuję.

 

PS. następna notka będzie o anonimowości, stay tuned

poniedziałek, 10 sierpnia 2009
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18